piątek, 24 lutego 2017

Naturalna szminka Intense Crush Lily Lolo


Uwielbiam kosmetyki Lily Lolo co zresztą widać. Praktycznie każdy kosmetyk się u mnie sprawdza, no może nie licząc korektora. Już jakiś czas testuję szminkę właśnie z tej firmy i muszę przyznać, że byłam jej bardzo ciekawa.

W zimę staram się rezygnować z zastygających pomadek na rzecz tych bardziej nawilżających.
Moje usta gdy jest zimno naprawdę są w strasznym stanie, pomimo dobrego ich nawilżania, więc nie chce dokładać im szminki, która jeszcze bardziej mi je wysuszy.


Szminkę Lily lolo dostaniemy w trzynastu różnych odcieniach. Mnie kusi jeszcze kilka z nich i na pewno będę chciała spróbować koloru Nude Allure i French Flirt. Myślę, że kolory będą do mnie idealnie pasować.
Póki co zdecydowałam się już na bardziej wiosenny kolor Intense Crush. To takie połączenie brzoskwiniowego i koralowego koloru.
Szminkę dostajemy zapakowaną w kartoniku, a już sam produkt zamknięty jest w dobrej jakości wysuwanym opakowaniu.


Kolor wygląda naprawdę bardzo ładnie ale jest to ciepły odcień więc nie każdy może czuć się w nim dobrze. Mi akurat bardzo odpowiada zarówno nawilżenie jak i to, jak wygląda na ustach.
Dodatkowo szminki Lily Lolo zawierają witaminę E, olejek jojoba a także ekstrakt z rozmarynu. Nie mają dodawanych substancji zapachowych a ich jedwabista konsystencja ułatwia aplikację.



Trwałość jak na szminkę nawilżającą jest bardzo dobra. Oczywiście nie ma co liczyć, że po posiłku będziecie mieć nadal pięknie pomalowane usta, ale komfort jej noszenia na ustach jest na tyle dobry, że jestem w stanie jej to wybaczyć. Dodatkowo to, że produkt nie posiada żadnego zapachu jest super sprawą. Nie ma nic gorszego niż szminka z zapachem, którego nie możemy znieść.

A Wy znacie szminki Lily Lolo? Jaki jest Wasz ulubiony kolor?
5

poniedziałek, 20 lutego 2017

Rajstopy i pończochy uciskowe Veera


Wiosna za pasem więc jeszcze w styczniu postanowiłam zrobić coś ze swoimi nogami i jakoś inaczej o nie zadbać. Z pomocą przyszły mi rajstopy uciskowe Veera. Zdecydowałam się również na pończochy, ale o tym za chwilę.

Produkty Veera to zupełnie innowacyjne produkty. Ja zdecydowałam się już walczyć przeciwżylakowo, a zważywszy, że u mnie w rodzinie żylaki są lepiej działać za wczasu.
Zanim zdecydujecie się na produkty marki Veera musicie wiedzieć, że dopasowuje się nie tylko siłę ucisku, ale także dobiera się produkt zarówno odpowiednio do swojego wzrostu jak i wagi.
Co do siły ucisku w rajstopach mamy trzy możliwości:


 40 DEN to rajstopy profilaktyczne i ja też na takie się zdecydowałam. Ale będą odpowiednie także dla tych pań, które mają ciężkie i opuchnięte nogi.
70 DEN to również ciężkie i zmęczone nogi ale z opuchniętymi kostkami pod koniec dnia
140 DEN będą idealne dla tych pań, które mają pierwsze zmiany żylne, pajączki oraz ciągły ból nóg.


Zwróćcie uwagę również na kształt tych rajstop. One wyglądają jak noga i to też je wyróżnia od zwykłych, tradycyjnych rajstop.
Macie również duży wybór kolorów. Mój to naturalny, ale w ofercie są również czarne, czekoladowe, szare, beżowe, grafitowe, melanżowe i inne.



Rajstopy Veera czy warto je kupić?

Wiele z Was pewnie zastanawia się czy warto wydać na rajstopy taką sumę. Ja też się zastanawiałam ale po miesiącu gdy chodziłam w nich prawie każdego dnia z małymi przerwami na pranie, wiem, że warto.
Ja oczywiście nie wypowiem się na temat tego czy żylaki są mniejsze czy pajączki zniknęły, bo sama ich nie mam. Ale komfort noszenia tego typu rajstop jest fantastyczny i na ten temat mogę się już wypowiedzieć.


Ja do tej pory nie miałam żadnych rajstop uciskowych i też nie wiedziałam czego się spodziewać. Ale one tak ładnie zbierają te nogi, jakkolwiek to brzmi i sprawiają że wydają się takie zgrabniejsze.
Kolor rajstop jest bardzo ładny, rzeczywiście wyglądają niesamowicie naturalnie i ja jestem z nich bardzo zadowolona. Po całym dniu chodzenia nogi wydają się mniej zmęczone i to rzeczywiście da się wyczuć.

Pończochy Veera, nie tylko na dzień.


To moje pierwsze pończochy. Jakoś do tej pory nigdy nie próbowałam ich nosić i jestem zaskoczona jak ładnie wyglądają na nodze. Spodziewałam się, że sam produkt tego typu (walka z żylakami i pajączkami nie brzmi zbyt dobrze) nie będzie tak ładny, a tutaj dostajemy piękne pończochy wykończone koronką.


Rozmiary i siłę ucisku również wybieramy dokładnie tak samo jak w przypadku rajstop.



Ja tutaj wybrałam 70 DEN aby sprawdzić jak duża będzie taka siła ucisku i muszę przyznać, że jest większa i bardzo mi to odpowiada.


Same pończochy tak jak i rajstopy zresztą są bardzo porządnie wykonane. W rajstopach kompletnie nic mi się nie porwało, natomiast w pończochach po kilku użyciach jakimś sposobem na palcu zrobiła mi się mała dziurka. Nie przeszkadza to w noszeniu ale nawet nie wiem kiedy powstała.
Sam producent gwarantuje, że tylko mechaniczne uszkodzenie jest w stanie rajstopy i pończochy porwać, bowiem przez splot wyglądający jak plaster miodu rajstopy i pończochy nie są w stanie się same zniszczyć.

Jak dbać o produkty Veera?


Wydając większą kwotę na rajstopy oczekujemy tego, że nie wyrzucimy ich po kilku użyciach. Z tymi produktami gwarantuję wam, że tak nie będzie o ile odpowiednio o nie zadbacie.
Produkty Veera należy prać ręcznie lub w woreczkach na bieliznę w delikatnym programie. Suszyć je należy na ręczniku. Nie wolno suszyć ich na kaloryferze, słońcu czy suszarce. Muszą naturalnie schnąć. Dzięki temu po praniu mamy produkt dokładnie takiej jakości jak po zakupie.

Jeżeli jeszcze nie znacie rajstop uciskowych, a macie problem z bolącymi i ciężkimi nogami być może to jest rozwiązanie Waszych problemów.
Przynajmniej warto spróbować.
4

czwartek, 16 lutego 2017

Eyebrow Duo Light Lily Lolo


Zestawy do brwi to kosmetyki, które zużywa się bardzo długo. Ja dopiero chyba po półtorej roku zużyłam swój poprzedni zestaw więc przyszedł czas na nowy. Zdecydowałam się na wersję mineralną, żeby sprawdzić jak u mnie będzie się spisywała.
Wybrałam Eyebrow Duo Light z Lily Lolo i byłam zdziwiona jak eleganckie jest to maleństwo.


Z tej firmy mamy do wyboru trzy kolory Light, Medium i Dark. Wybrałam Light i na początku bałam się, że kolor jest za jasny, natomiast można go budować więc nie miałam z tym większego problemu.
W pudełku dostajemy 2 gramy produktu. Po lewej stronie mamy wosk, którym nadamy brwiom odpowiedni kształt, a po prawej cień.
Całość schowana jest w dobrej jakości pudełku z uroczym maleńkim lusterkiem!


Produktu używa się bardzo dobrze i kusi mnie jeszcze żeby spróbować jak wypadają inne odcienie.
Martwiłam się, że cień będzie nietrwały ale trzyma się cały dzień. Gdy utrwalę go woskiem i wyczeszę nadmiar produktu szczoteczka, brwi wyglądają pięknie i bardzo naturalnie, a to bardzo lubię.


Jak widzicie używam go każdego dnia od miesiąca i zużycie widać jedynie na wosku. Cień jest praktycznie nietknięty więc już po tym widać jak bardzo będzie to wydajny produkt.
6

niedziela, 12 lutego 2017

Prasowany róż do policzków Lily Lolo Naked Pink


Odkąd poznałam markę Lily Lolo staram się stopniowo powiększać moją mineralną rodzinę kosmetyków.

Recenzowałam już dla Was kilka kosmetyków i dziś pokazuję kolejne. Wszystkie recenzje znajdziecie pod etykietą Lily Lolo
Tym razem zdecydowałam się na prasowany róż w odcieniu Naked Pink. Piękny i powiedziałabym, że luksusowy kosmetyk zapakowany w bardzo dobrej jakości opakowanie z dużym lusterkiem.
Uwielbiam kosmetyki prasowane i choć mam sporo tych sypkich, naprawdę doceniam gdy produkt jednak jest w stałej formie.


Ten róż jest absolutnie obłędny. Ja zawsze sobie w sklepie i podczas zakupów internetowych obiecuję, że nie potrzebuję kolejnego różu czy rozświetlacza. Ale obok takiego produktu trudno przejść obojętnie.

W opakowaniu mamy zamknięte aż 10 gramów produktu. Jeden róż ten po lewej stronie jest całkowicie matowy, natomiast ten po prawej ma drobinki.
Ja nakładając ten produkt z reguły sobie go mieszam, chyba, że zależy mi na całkowitym macie, wtedy rezygnuje z błyszczącej wersji.


Nie potrafiłam pokazać na zdjęciu jak cudowne są te kolory. Ten ciemniejszy to bardzo delikatniutki brudny róż, który będzie pasował absolutnie każdemu.
Ten jaśniejszy w opakowaniu wydaje się jasny ale na żywo przepięknie się mieni i zarazem jest wyrazisty i delikatny.
Razem tworzą piękny duet, który jest delikatny i bardzo naturalny. Naprawdę trudno sobie zrobić krzywdę tym produktem.


Jeżeli szukacie dziennego różu to myślę, że już go znaleźliście. Myślę też, że ten produkt jest idealny dla wszystkich dziewczyn, które są młode i dopiero zaczynają przygodę z makijażem, ale również i dla tych Pań, które lubią delikatny i naturalny efekt.
Ja odkąd go mam, używam praktyczne każdego dnia.
Bardzo lubię i polecam!


4

środa, 8 lutego 2017

Ten dom i nasza historia miłości na plakatach.


Ładne i równe ściany w domu to jedno. Ale gdy są puste trzeba je czymś zapełnić.
Ja nie przepadam za typowymi plakatami, ale uwielbiam typografię.
Chciałam pokazać Wam co zawiśnie na naszych ścianach gdy już w domu pojawią się tynki i pomalujemy. Pewnie nie wiecie, ale od dwóch lat tworzymy nasze miejsce i już musiałam się na coś zdecydować, co nie jest cementem, pustakami czy innymi tego typu rzeczami.





Nice wall to sklep, który oferuje szeroki wybór nie tylko plakatów, ale także fototapet, gadżetów czy obrazów na płótnie. Najlepiej sobie przejrzeć ich ofertę, bo naprawdę można stracić głowę.

Ja zdecydowałam się na dwa plakaty w formacie 50x70cm. Dla mnie jest to odpowiedni format, nie za duży i nie za mały, ale są oczywiście i mniejsze i większe do wyboru.



Ten plakat jest zdecydowanie moim ulubionym.
Znajdziecie go w sklepie pod nazwą Zasady w tym domu i polecam go wziąć sobie właśnie w tym formacie, bo prezentuje się ślicznie.


Drugi plakat znajdziecie pod nazwą Our Love Is Written In The Stars 
i jest równie piękny! W ramie odbija się nasz strop, który za jakiś czas będzie tylko wspomnieniem:)
Za to w salonie mamy taką cudowną cegłę do zdjęć!




Ten plakat w zamyśle ma iść do naszej sypialni i myślę, że wpasuje się idealnie.

A Wy, jakie plakaty lubicie? Macie jakieś u siebie w domu?
0

sobota, 4 lutego 2017

Kartki walentynkowe. Miłość ubrana w słowa i zdjęcia.


Jedni świętują walentynki inni nie i ja to rozumiem. My walentynki mamy cały rok, natomiast 14 lutego to dla nas dzień, w którym czy mamy czas czy też nie, zawsze staramy się gdzieś wyjść. Jako, że w ciągu roku mamy mnóstwo obowiązków i nie zawsze jest czas na przykład na kino i kolację, w ten dzień zawsze staramy się wszystko zaplanować tak, aby był wypełniony tym co lubimy.

Oczywiście nie może zabraknąć również kartki walentynkowej. To piękny zwyczaj i naprawdę można w prostych słowach zawrzeć wszystko to co chcemy powiedzieć bliskiej nam osobie.

Mam Wam do pokazania cztery piękne kartki walentynkowe, które możecie spersonalizować.
W sklepie Twoja Kartka jest ogromny wybór i jeżeli macie dużo wspólnych zdjęć możecie sobie zamówić kartkę, na której umieścicie te ulubione. Myślę, że będzie to wspaniała pamiątka.



Zobaczcie jak urocze są te rysowane karteczki! Jeżeli nie macie ulubionego zdjęcia albo też nie chcecie go umieszczać na kartce, ten wybór będzie doskonały!




A Wy jak spędzacie walentynki? Dajcie ukochanej osobie prezent, kartkę walentynkową? A może zamiast prezentu idziecie do kina lub na kolację?
Koniecznie dajcie znać jakie macie plany na tegoroczne walentynki!

Moje kartki:
Zakochana para
Zgadnij kto to
Kredą na tablicy
Po prostu kocham
1

wtorek, 31 stycznia 2017

Nowości w styczniu. Ubrania, kosmetyki, dekoracje domowe i książki


Nowości kosmetyczne

Bardzo chciałam spróbować tego olejku Fruit, a w Rossmanie kupiłam go za niecałe 12 zł w cenie na do widzenia. Póki co jestem zadowolona, ale zobaczymy jak będzie się sprawdzał dalej.
Krem z Palmer's jest ok, pięknie pachnie ale dla mnie za mało nawilżający na zimę.


Stopniowo rozszerzam też moją kosmetyczkę o nowe kosmetyki naturalne. Tym razem zdecydowałam się na zestaw do brwi, pomadkę i róż.


Dwa pędzelki do ust, bo dokładnie takich pędzelków bardzo mi brakowało. Są bardzo dobrej jakości!


Nowości domowe. Dekoracje

W KIKu naprawdę w tym roku kupiłam masę rzeczy. Głównie dekoracji świątecznych bo to one były wyprzedawane. Na niektórych zdjęciach widać jeszcze ceny. Naprawdę za grosze można było kupić fajne rzeczy!




Nowością u mnie w domu są także piękne plakaty.
Jestem w nich absolutnie zakochana. Będę o nich pisać lada dzień na blogu. Tam zostawię Wam wszystkie linki.

Nowości książkowe

Póki co czytałam tylko East Pretty i bardzo Wam polecam tę książkę jak również kalendarz piękna. Super sprawa w nowym roku gdy chcemy wprowadzić zdrowe odżywianie:)

Nowości ubraniowe

Trochę słońca i aż chce się zmienić całą garderobę. W mojej pojawiło się kilka nowości. Między innymi spódniczka i piękny biały szal, który trochę przypomina koc.
To cudo w środku to piżamka z Vivance Dreams, ale tak mi się podoba, że chodzę w tym normalnie w ciągu dnia!:)


Zdecydowałam się również przed wiosną zadbać o nogi i testuję właśnie rajstopy oraz pończochy Veera uciskowe. Na pewno po jakimś czasie pojawi się recenzja.


 Trochę się tego nazbierało. Co Wam najbardziej się podoba? I co Wy kupiliście w styczniu?


1

piątek, 27 stycznia 2017

Kremy pod oczy na noc, które chciałabym spróbwać.


U mnie z kremami pod oczy na noc zawsze jest problem. Nie znalazłam jeszcze takiego, do którego bym wróciła i po kolejnym pustym opakowaniu, szukam następcy, który być może zostanie ze mną na dłużej.
Jesteście ciekawi jakich kremów chciałabym spróbować?


Creamy Eye Treatment with Avocado



 
 Jedni go kochają inni nienawidzą. Ja bardzo chętnie bym go spróbowała ale póki co boję się wydać tak dużej kwoty na krem, którego nie mogę wcześniej sprawdzić.

Bobbi Brown Hydrating Eye Cream

Z tym kremem mam dokładnie taki sam problem jak z poprzednim. Cena. Wiem, że u wielu osób rewelacyjnie się sprawdza ale cena zbija z nóg. Chętnie przetestowałabym na sobie chociaż próbkę ale póki co jeszcze nie miałam okazji.


 Mój krem nr 10 Fitomed



O tym kremie jeszcze nigdy nie słyszałam i nigdzie go nie widziałam natomiast naprawdę wiele osób go poleca. Cena jest niewielka i myślę, że sprawdzę go na sobie.

Clarins Eye Care

Tego kremu również jestem ciekawa. Głównie ze względu na ten kontur oka, bo jestem ciekawa czy działa ale cena również póki co mnie odstrasza. Czekam na jakieś promocje;)

A Wy jakie kremy pod oczy na noc polecacie?
Polećcie mi coś co dobrze nawilża i jest w miarę treściwe w konsystencji:)
2
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.