piątek, 30 grudnia 2016

Jaka torebka na zimę 2016/2017?

Już dobrych kilka miesięcy poszukuję idealnej torebki dla siebie na sezon zimowy.

Dawno zrezygnowałam z klasycznych dużych torebek na rzecz tych przewieszanych przez całe ciało. Raz, że są wygodniejsze, a dwa, nie można do nich dużo nawrzucać przez co mąż nie musi za mną jej nosić:))
Przygotowałam dla Was propozycje torebek, które według mnie będą idealne na ten sezon ale i nie tylko

W jakim kolorze wybrać torebkę na zimę?

Ja uważam, że należy wybierać stonowany kolor. Jeżeli jest to torebka, którą będziemy nosiły każdego dnia, dobrze aby pasowała do większości rzeczy.
Postawiłabym na szarości i czernie mimo wszystko. Ja pastelowe kolory zostawiam na pozostałą część roku.

Bardzo klasyczną torebkę w pięknej szarości i prostym kształcie ma firma MAX&CO model tej torebki to ACRONICO.
Szczególną uwagę zwróciłam na detale. Jak wejdziecie do sklepu, w którym można ją kupić (linki macie na dole) zobaczycie jaki ma piękny łańcuszek.
Właśnie przez takie drobne detale torebki zyskują na jakości wizualnej.

Choć ja pewnie bym się na nią nie zdecydowała za względu na dosyć wysoką cenę i brak kieszonki z tyłu, to uważam, że gdybym dostała ją w prezencie z chęcią nosiłabym ją tej zimy.
Piękno i klasyka w jednym.


Klasyczna czarna torebka 

 
Choć dla niektórych czerń może być nudna dla mnie jest to kolor ponadczasowy.
Pasuje do wszystkiego i na zimę jest jak znalazł. 
Bardzo spodobał mi się nowy model torebki Anny Field.
Klasyczna czarna torebka w prostym kształcie z kieszonką z tyłu.

W środku ma dwie przegródki co ułatwi nieco organizację miejsca w torebce.
Jest też mniejsza kieszonka na telefon czy klucze, a także regulowany pasek.
Cena również atrakcyjna więc dla kogoś kto nie potrzebuje dużo miejsca i szukał torebki w czarnym kolorze ten typ może być trafiony.





Frędzelkowe love


Wiem, że nie wszyscy przekonali się do frędzelków, mój mąż na przykład ich nie cierpi ale mi ogromnie podobają się takie proste torebki z czymś dyndającym. W torebce Toma Tailora mamy jeden frędzel, bardziej może to taki chwost, ale jaki uroczy!

Kala to mała i bardzo zgrabna torebka, utrzymana w szarościach ale takich betonowych.
Pasek regulowany, w środku jedna główna przegroda plus dwie małe i jedna osobna kieszonka.
Nie za duża, ale przynajmniej nie będzie można jej za bardzo wypakować.
Dla mnie wydaje się być w sam raz.







Modna krateczka

Ostatnia propozycja to mój zimowy faworyt. Ta drobna krateczka przypomina mi takie ciepłe szale albo koce, no i jest to tak niepowtarzalny wzór na torebce, że aż chciałoby się ją mieć.

W środku torebka ma tylko jedną główną przegrodę i miejsce na telefon.
Jest to taka torebka, w której nie napakujecie nie wiadomo czego, ale to co potrzebne się zmieści.

Ja jestem w niej absolutnie zakochana!








Na jaką torebkę Wy w tym sezonie się zdecydowaliście?
Czy któraś z moich typów wpadła Wam w oko?

0

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Co znalazłam pod choinką. Prezenty na święta. Blogmas 9/2016

To pierwszy taki post, ale sama uwielbiam je czytać i mam nadzieję, że i Wy chętnie przeczytacie mój.

W tym roku, zresztą jak co roku, pod choinką znalazło się sporo fajnych prezentów i myślę, że taki post przyda Wam się w planowaniu prezentów, chociażby na przyszły rok. Dla mnie takie posty są źródłem inspiracji i często coś podpatruję.

W tym roku mieliśmy pierwszą wspólną choinkę i wyglądała przepięknie! Po więcej zdjęć zapraszam na mój instagram. Tam jestem dużo częściej niż na blogu.

Nie przedłużając zapraszam do czytania!


Rzeczy do domu i ozdoby



Uwielbiamy dostawać gadżety do domu, bo ciągle nam wszystkiego mało. W tym roku w prezentach świątecznych znalazło się dużo domowych gadżetów no i świeczek!
Palimy ich bardzo dużo, ta czerwona, którą widzicie po lewej stronie pachnie obłędnie!
Mamy też piękną konewkę, poszewki na poduszki, organizer na kosmetyki o wazoniki.

 

Nie zabrakło też w prezentach ozdób choinkowych. Ujęły nas szczególnie te zawieszki ze skrzatami: dziewczynka i chłopczyk. Na choince wyglądają cudownie!
Dodatkowo dostaliśmy też pięknie robione bombki i aniołki, których nie ma na zdjęciu, bo wiszą ju na choince.
Widzicie też te cudowne rękawice? Na przyszły rok będą jak znalazł!



Chwila dla siebie

Dostaliśmy także prezenty, które pozwolą nam się zrelaksować.
Ja znalazłam pod choinką piękny i milutki szlafrok z gwiazdkami, a do kompletu herbatki. Jest też coś do zaplanowania wszystkiego na nowy rok.
Było też coś kosmetycznego czyli paleta, która była na mojej Wishlist "In the balm of your hand". Jestem z niej niesamowicie zadowolona!
Dostałam też szmatkę do mycia buzi tylko za pomocą wody. Sprawdzę i na pewno dam znać czy fajna!



Na naszej liście była gra - gierki małżeńskie i właśnie ją znaleźliśmy pod choinką. Bardzo ją chcieliśmy ale wiadomo, zawsze są inne wydatki. W końcu ją dostaliśmy i jest naprawdę super!
Jeżeli szukacie gry, takiej imprezowej lub też takiej gdzie lepiej się możecie poznać, to polecam!
Jest genialna.



Dostaliśmy jeszcze sporo innych rzeczy, między innymi piękną lampę z wiklinowym koszem, której nie pokazuję, bo czeka aż będziemy mogli ją rozłożyć w naszym domu:)

A Wy co znaleźliście pod choinką? Koniecznie się pochwalcie w komentarzach!
Chciałam Wam również podziękować za cały blogmas. Dziękuję, że byliście ze mną, że czytaliście i komentowaliśmy.
To już ostatni post z tej serii i mam nadzieję, że widzimy się za rok, również w blogmasie!
Tymczasem życzę Wam wspaniałego ostatniego dnia świąt i szczęśliwego nowego roku!



7

wtorek, 20 grudnia 2016

Puder flawless silk Lily Lolo


Nieustająco szukam swojego ideału jeżeli chodzi o pudry. Mam swoich ulubieńców w pudrach drogeryjnych w kamieniu, natomiast do tej pory nie próbowałam jeszcze mineralnej wersji pudru, więc oto jest.
 

Zdecydowałam się na puder Flawless Silk z firmy Lily Lolo. Testuję go już dobre dwa miesiące i o ile uwielbiam mineralne kosmetyki to korzystając z wersji sypkiej, tęsknie za tymi w kamieniu.
Nie wiem czy zmienię kiedykolwiek zdanie, bo wygoda korzystania jest ogromna. Nie cierpię gdy wszystko wokół zapylone jest pudrem, ale dosyć już narzekania. Przejdźmy do zalet.

Puder ma sporą pojemność, a przy tym jest niezwykle wydajny. Nie wiem ile zajmie mi jego zużycie ale po ponad dwóch miesiącach codziennego używania, prawie go nie widać. Za tę cenę wydajność jest naprawdę bardzo dobra!
Puder doskonale dopasowuje się do skóry, nie wygląda sztucznie, na co jestem uczulona.


Na zdjęciu widać jak wygląda odcień to kolor lekko różowo-brzoskwiniowy. Jest bardzo drobniutko zmielony więc super się go rozprowadza.
Producent obiecuje, że produkt optycznie redukuje widoczność drobnych zmarszczek oraz niedoskonałości i ja się z tym zgadzam. Oczywiście nie mówię tutaj o niedoskonałościach bardzo widocznych, bo tych nie zakryje. Raczej chodzi mi o drobne żyłki, jakieś zaczerwienienia i tym podobne. Może lepiej ujmując to, puder delikatnie wyrównuje koloryt skóry, przez co wygląda bardzo naturalnie.


Znacie ten produkt?

1

niedziela, 18 grudnia 2016

Jak będą pachniały nasze święta. 3 świąteczne zapachy Yankee Candle. Blogmas 8/2016


Jestem ciekawa jaki zapach w tym roku będzie gościł w Waszych domach?
U nas wybór był prosty. Candy cane lane, to nasz ulubiony zapach!
Pachnie czekoladą połączoną z miętą. Piękny, świąteczny i jedyny w swoim rodzaju.

Ale nie mogłam nie spróbować również innych propozycji, bo nie byłabym sobą.
Yankee Candle wypuściło trochę propozycji świątecznych w tym roku,  ale kusiły mnie również zapachy niedostępne w Polsce, lub te z poprzednich lat. W końcu zdecydowałam się wypróbować
dwa zapachy.


Peppermint bark Yankee candle

To według producenta zniewalająca mieszanka mięty, czekolady i iglastych drzew.
Dla mnie to bardzo maślany zapach. Za nic w świecie nie powiedziałabym, ze pachnie jakoś mocno miętą. Czekoladą owszem ale bardziej białą.
Dla mnie to zapach takich maślanych ciasteczek z kolorową posypką z pierników i z delikatnym miętowym aromatem.


Luscious Plum Yankee candle

Ten zapach wąchałam pierwszy raz stacjonarnie i zakochałam się w nim. No i ta etykieta. To jedna z piękniejszych etykiet Yankee Candle.
Ten zapach to dla mnie połączenie śliwki pod pierzynką z kruszonki. Zapach obłędny! Nie powiedziałabym, że jest jedzeniowy, dla mnie to trochę perfumeryjny aromat i niesamowicie mi się podoba. I choć pachnie bardzo słodko, nie brak mu delikatnie kwaśnej nuty śliwki. Zapach doskonale zrównoważony i jest to kandydat do dużej świecy!

Koniecznie napiszcie mi, który z tych zapachów znacie i czym będą pachniały Wasze święta!
Jak podoba się Wam mój wybór?
6

piątek, 16 grudnia 2016

Nowości Bispol. Tealighty i świeca.

Bardzo lubię nowości świeczkowe. Tym razem pokazuję Wam fajne nowe dla mnie zapachy Bispol.

Najpierw mój zdecydowany faworyt czyli świeca o zapachu waniliowo-pomarańczowym. Pachnie przepięknie!
Nie powiedziałabym, że to pomarańcza dla mnie to taka delikatna, słodka mandarynka połączona z ciepłym aromatem wanilii. Bardzo ładny, otulający zapach. Myślę, że idealny przede wszystkim na zimę, ale nie jest ciężki więc będzie go generalnie można palić również w inne pory roku.


Kolejne nowości to tealighty. Tych nigdy za wiele. Mam cztery nowe zapachy. Dwa świąteczne i dwa całoroczne.

Świąteczne zapachy Bispol

Christmas tree to połączenie jak dla mnie sosnowych gałązek z cynamonem może goździkami i jabłkiem. Typowy bardzo, bardzo świąteczny zapach.


Cinnamon tego opisywać nie trzeba. Bardzo mocny armat cynamonu, ale nie taki jak tych bułeczek cynamonowych ale jest to zapach takiego cynamonu z laski.

Całoroczne zapachy Bispol

Eucalyptus to dla mnie zapach trudny do określenia. Raczej nie pachnie jak eukaliptus na co liczyłam, ale jak taki przyjemny bardziej perfumowany, delikatny zapach trudny do określenia.



W Ocean czuć delikatnie morską bryzę ale również jest to bardzo słaby wyczuwalny tealight.
Gdybym nie wiedziała, że to morski zapach trudno byłoby mi to określić.


Bardzo lubię tealighty bispol ale żeby poczuć ich zapach najlepiej jest zapalić kilka.
Ja często wykorzystuję je ze względu na kolory. Te świąteczne będą pięknie wyglądały w białych świecznikach.
A jaki jest Wasz ulubiony zapach?
2

środa, 14 grudnia 2016

Niedrogi prezent dla niej. Co wybrać? Blogmas 7/2016


W zeszłym roku pokazywałam Wam nieco inne zestawienie prezentów dla kobiet:
Uniwersalne prezenty dla kobiety
Tym razem skupiłam się na niedrogich prezentach świątecznych dla niej, ale są to rzeczy, z których ucieszy się każda kobieta, bo tego nigdy dość.
Jesteście ciekawi co wybrałam?

Biżuteria

Absolutnie każda kobieta ucieszy się z biżuterii. Nie znam takiej, która miałaby w swojej szkatułce za mało kolczyków, bransoletek, pierścionków czy naszyjników.
Sama uwielbiam kolczyki, szczególnie takie w nietypowych wzorach. Ostatnio moim odkryciem są te, które wyglądają jak plaster miodu. Są OBŁĘDNE!


Jeżeli nie chcecie kupować kolczyków, zawsze można zdecydować się na delikatny i pasujący kobiecie w każdym wieku naszyjnik.
Ten wybrany przeze mnie jest bardzo cieniutki z okrągłą zawieszką i z cyrkonią w środku. Prezentuje się elegancko i jest zarazem skromny.


Kolczyki plastry miodu
Prosty naszyjnik z pojedynczą cyrkonią

Świeca/wosk

Świeca lub wosk to idealny dodatek do prezentu.
Jeżeli macie już główny prezent ale chcielibyście coś dokupić, a Wasza ukochana lubi świece i woski to jestem pewna, że będzie zadowolona.


Sklep Drogeria.pl  ma chyba najtaniej woski Kringle Candle bo za niecałe 10zł.
Do tej pory kupowałam je za 12zł więc to naprawdę fajna oszczędność.

Bakers vanilla to zapach typowo jedzeniowy. Pachnie waniliowymi ciasteczkami i jest to mój faworyt.
Whitewoods to już zapach typowo zimowy pachnie sosną, jest dosyć ostry i taki męski. Ale jestem pewna, że znajdzie swoich zwolenników. Na pewno po zapaleniu aromat staje się delikatniejszy.

Kringle candle w swojej ofercie ma jeszcze mnóstwo innych fajnych zapachów.
Polecam ten o zapachu gorącej czekolady lub dla fanek sagi o Greyu zapach - Grey. Bardzo męski i seksowny, a zarazem piękny.

Zestaw pielęgnacyjny

Jeżeli czujecie się na siłach możecie sami stworzyć zestaw pielęgnacyjny dla swojej kobiety.
Oczywiście w sklepach są gotowe, ale po co iść na łatwiznę gdy można wybrać coś, co
ukochana osoba lubi i pięknie to zapakować.

W zimę najbardziej cierpią dłonie, stopy i usta. To one najbardziej narażone są na zimno, przez co stają się suche i nieprzyjemne.


Do stóp dobrze jest się zdecydować na krem z mocznikiem. To właśnie on jest sprawcą tego, że stopy stają się miękkie i nawilżone.
Ten konkretny krem to kuracja regenerująca i musicie mi uwierzyć doskonale działa na stopy!
Ma ładny delikatny zapach i nie jest drogi.

Do kompletu polecam dokupić wazeliny do ust. Ja mam dwie malinową i truskawkową.
Moim faworytem jest ta o zapachu maliny. Truskawkowa jak dla mnie nie pachnie jak prawdziwa truskawka, ale lekko sztucznie, natomiast malinowa jest cudowna!
Do tego rękawice i ciepłe skarpety. Można do kompletu dorzucić wosk i całość dekoracyjnie zapakować.
Myślę, że każda kobieta to doceni!






Wazelina truskawkowa
Wazelina malinowa
Krem do stóp z 30% mocznikiem

Jak podobają się Wam moje propozycje?


5

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Prezenty dla par. Co kupić? Nasza wishlist. Blogmas 6/2016


Często stoimy przed problemem co kupić na wspólny prezent parze.
Czy skupić się pojedynczo na każdym i spakować razem, czy kupić jeden duży prezent, który przyda się na przykład w domu?
Postanowiłam pokazać Wam co jest na naszej wspólnej liście, może się czymś zainspirujecie.

NASZA WISHLIST

Gra planszowa "Gierki małżeńskie" i "5 sekund"

 

 

 Patelnia grillowa Tefal


Robot kuchenny KENWOOD-AGD FPM250 Multipro

Książki Jamie Oliver: Gotuj sprytnie jak Jamie, Gotuj zdrowo dla całej rodziniy, Świąteczne przepisy



To nasza lista, ale pomysłów na prezenty dla par jest całe mnóstwo. Można kupić personalizowane szlafroki, perfum męski i damski, ręczniki, pościel, bilety do kina, teatru. Może wspólny masaż, kolację?
Wszystko zależy od pary, którą macie obdarować. Warto delikatnie podpytać lub zaobserwować co by chcieli:)
0

sobota, 10 grudnia 2016

Jak zrobić świąteczną świecę. DIY. Blogmas 5/2016


Choć na moim blogu nieczęsto pojawiają się DIY to sama w domu bardzo często coś tworzę. Brakuje mi tylko czasu żeby to uwiecznić. Tego typu świeca chodziła już za mną od dłuższego czasu, ale też jakoś nie potrafiłam się do tego zabrać.

Co należy przygotować do zrobienia świecy?


- pojemniczki, które zalejemy woskiem w moim przypadku to te szklane pojemniki
z jogurtów biedronkowych
- aromaty ja mam miętę ogrodową i wanilię z tofii
- wosk, zdecydowałam się na ten najzwyklejszy ale już kusi mnie naturalny!
- słomkę lub wykałaczki (lepiej sprawdziły się wykałaczki)
- kuleczki, które uelastyczniają świecę (nieobowiązkowe)
- knoty
- topielnik
plus dodatkowo
- patyczek do mieszania wosku
- klej na gorąco do przyklejenia knotów
- taśma klejąca
i ozdoby.

Choć całość wygląda na mega trudną i zaawansowaną, tworzenie świec jest banalnie łatwe ale bardzo czasochłonne.
Topienie wosku trwa wieki i choć nie trzeba nad nim stać to jednak od czasu do czasu trzeba zajrzeć.

Najpierw przymocowałam wszystkie knoty do słoiczków za pomocą kleju na gorąco


Następnie knoty unieruchomiłam za pomocą wykałaczek, przy zalewaniu jeszcze czasami się ruszały więc warto to zrobić na krzyż.


Wosk topimy w kąpieli wodnej dolewamy olejku zapachowego i zalewamy świece.
Polecam nie zalewać od razu całości, bo świece lubią się tunelować. Wosk idzie do ścianek i powstaje dziura przy knocie. Warto zostawić sobie trochę więcej wosku i po trochu dolewać.
Dzięki temu uzyskamy całkiem gładką powierzchnię świecy.


A tak wyglądają zalane świece. Teraz już wystarczy tylko dociąć knoty i ozdobić według własnego pomysłu!


Ja uwielbiam prostotę więc moje świece będą bardzo stonowane. Postawiłam na naturalność i wybrałam szary sznurek, do którego przywiązałam choinkową gałązkę.
Podejrzewam, że kilka świec ozdobię jeszcze inaczej więc na pewno tutaj znajdą się zdjęcia innych modeli.


Póki co bardzo podoba mi się jej prostota.



A Wy co sądzicie?
1
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.