środa, 12 października 2016

Lakiery hybrydowe Victoria Vynn. 017, 018.

Lakiery hybrydowe to dla mnie największe odkrycie kosmetyczne.
Uwielbiam fakt, że wystarczy poświęcić godzinę lub półtorej godziny i perfekcyjnymi paznokciami możemy cieszyć się przynajmniej tydzień, a jeżeli nie denerwuje Was odrost to dużo dłużej.

Victoria Vynn to linia profesjonalnych lakierów hybrydowych, które charakteryzują się niezwykłą kremowością.
Jest to także pierwsza formuła lakieru hybrydowego, który można ściągnąć płynem na bazie alkoholu.
Dzięki temu zabieg staje się bezpieczniejszy dla dłoni i paznokci, a zapach płynu nie drażni nam dróg oddechowych.

Producent obiecuje trwałość do 4 tygodni. Ja tego na sobie nie sprawdziłam, bo chyba zwariowałabym z odrostem, ale z tą bazą wydaje mi się to niemożliwe.
Z ciekawych informacji, które zamieszcza producent wynika, że kremowa konsystencja sama się poziomuje, a pierwsza warstwa lakieru daje 100% krycia.
Czy to prawda?


Baza

Baza jest rewelacyjna. Bardzo ją polubiłam. Podoba mi się fakt, że ładnie pokrywa płytkę paznokcia, jest odpowiednio płynna, ale nie lejąca i równie dobrze odchodzi gdy ściągamy hybrydy.

Top

Top niestety u mnie zupełnie się nie sprawdził. Raz, że nie przepadam za tymi topami lepiącymi się, a dwa, że po prostu źle te hybrydy u mnie trzymał. Na początku gdy po trzech dniach zrobił mi się odprysk myślałam, że to wina lakierów. Za drugim razem było podobnie mimo, że dłużej trzymałam całość w lampie. Za trzecim razem, zrobiłam cały manicure z innym topem i wszystko pięknie się trzymało.

Pure remover

Gdy przeczytałam, że jest to pierwszy płyn, który nie będzie miał zgubnego wpływu na nasze paznokcie bardzo się ucieszyłam. Niestety aby ściągnąć nim hybrydę trochę się trzeba nasiedzieć i nadrapać. Próbowałam nim ściągać dwa razy i strasznie długo to trwało, a hybryda wcale łatwo nie odchodziła. Za trzecim razem ściągnęłam ją zwykłym removerem innej firmy, trwało to trzy razy krócej.

Lakiery 


I w końcu przechodzę do najprzyjemniejszej części czyli lakierów. Mam dwa kolory, oba utrzymane w fioletowych klimatach 017 i 018

018 milky lilac to tak jak nazwa wskazuje taki rozbielony fioletowo-różowy kolor. Bardzo ładny, delikatny i pastelowy. Cudownie komponuje się z bielą, a także wszelkimi pastelowymi kolorami i nudziakami.
Bardzo ładnie wygląda na dłoni


017 berry cocktail  to już bardziej wyrazisty kolor i jego nazwa jest równie adekwatna do koloru. Jest to taki borówkowy koktajl i tak też wygląda na paznokciu. Bardzo ładny kolor.


Czy lakier sam się poziomuje jak obiecuje producent? Trudno mi stwierdzić ale paznokcie bardzo ładnie wyglądają . Pędzelek jest odpowiedni dla mnie. Jest krótki i nie za duży. Jeżeli macie małą płytkę paznokcia będzie idealny.
100% koloru po jednej warstwie w przypadku 017 się sprawdziło i myślę, że będzie tak w każdym ciemnym kolorze.
Natomiast 018, odpowiednio mocny kolor uzyskuje się dopiero po przynajmniej 3 warstwach. Po jednej warstwie kolor był zupełnie nieakceptowalny.


Ogólnie z lakierów jak i z samej bazy jestem bardzo zadowolona i mam ochotę spróbować więcej kolorów.
Podobają mi się:
005 powdery rose
011 gentle pink
025 dry wine
033 emerald ocean
Zresztą, koniecznie zobaczcie sobie całą gamę kolorystyczną tych lakierów. Na pewno znajdziecie coś dla siebie.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję Ci za poświęcony czas. Każdy komentarz czytam i staram się na niego odpowiedzieć.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.