wtorek, 20 marca 2018

Denko i buble #3



Te posty cieszą się dużą popularnością ale wcale się nie dziwie, bo ja też je uwielbiam i pisać i czytać:)
Jeżeli jesteście ciekawi jakie kosmetyki zużyłam od ostatniego posta, który znajdziecie tutaj:
Denko i buble#2 zapraszam do czytania.




Płyny do kąpieli z firmy Avon te w bombce, zużyłam dwa. Bardzo fajne ale niestety mało wydajne. Super się pieniły i bardzo ładnie pachniały
Peeling do ciała o zapachu Pina Colada to mój zakup z lata ale dopiero teraz udało mi się zużyć. Bardzo wydajny, ładnie nawilżał ale dla mnie zapach po dłuższym używaniu robił się nieco sztuczny i trudno było mi go znieść na skórze. Pewnie wrócę do tego peelingu ale w innym zapachu.
Zdecydowanym bublem dla mnie jest ten olejek do kąpieli. Zapach piękny ale taka buteleczka jest góra na dwa razy i niestety nie nawilża, a na to liczyłam.



Płyny do kąpieli z Isana to zna już każdy. Ja lubię i wracam do nich. Moim odkryciem są też sole do kąpieli z firmy Cien dostępne w Lidlu. Super pachną i są mega tanie!


Żel pod prysznic zużyłam tylko jeden z Dove. One są mega wydajne ale wydaje mi się, że nie nawilżają tak dobrze skóry jak kiedyś niestety. Póki co nie wrócę.
Zapach jaki wykończyłam to też produkt firmy Avon Parisian Chic. Bardzo ładny, kobiecy. Pewnie nie wrócę do niego, bo mam innych ulubieńców ale całkiem przyjemny.
Krem pod oczy z firmy Botaniqe recenzowałam tutaj:
Odżywcze serum wygładzające i krem pod oczy
Ubolewam, że się skończył, bo to super krem na dzień. Pewnie jeszcze do niego wrócę:)
Kremy z Lily Lolo zarówno ten na dzień jak i na noc też recenzowałam:
Naturalny krem na dzień
Naturalny krem na noc
Z tym na dzień bardzo się polubiłam. Moją skórę doskonale nawilżał i fakt, że było widać ile go jest w opakowaniu jest naprawdę wygodne. Teraz używam Bandi i niestety tam nie widać ile go mam, więc pewnego dnia pewnie go zabraknie, a ja będę tego nieświadoma. Lubię produkty z pompką ale dobrze tez jak widać ile ich zostało.
Krem na noc z Lily Lolo zużył mój mąż bo dla mnie był niestety za tłusty ale to również bardzo dobry krem. Skóra po nim jest niesamowicie dobrze nawilżona i mięciutka.
Tusz z Bell Wow był moim wakacyjnym zakupem i jak na tusz za 10zł wytrzymał bardzo długo, nie kruszył się i ładnie podkreślał rzęsy.
Nie wiem czy wrócę ale jest to jakaś alternatywa dla dużo droższych tuszy, które u mnie często zaczynają się kruszyć już po miesiącu.



Maseczek i płatków pod oczy zużyłam więcej ale wiecie jak to jest, większość opakowań idzie prosto do kosza. Płatki z firmy Cien bardzo fajne, na pewno wrócę. Nie rozwarstwiają się jak niektóre dużo droższe i są mięciutkie.
Maseczka z MultiBiomask bardzo fajna. Widać tutaj tylko jedną część ale były dwie. Jedna na całą twarz, druga pod oczy. Skóra po niej jest super nawilżona i taka promienna. Na pewno do niej wrócę. Jest idealna przed większymi wyjściami, gdy zależy Wam na doskonałym wyglądzie skóry.
Maseczka z ziaji i z perfecty w porządku ale bez większego szału.
Chusteczka ze zmywaczem do paznokci  Sephora to jeszcze moja pozostałość z kalendarza adwentowego. Fajne ale też bez szału.

Ta różowa saszetka do odżywka do włosów z firmy Perfect me. To taka wygładzająca odżywka, wzięłam na próbę w Hebe i dobrze mi się sprawdziła. Kupiłam pełne opakowanie i nie wiem jak to możliwe ale uważam, że produkt w saszetce był dużo, dużo lepszy niż w pełnowymiarowym opakowaniu.
Zużyję pewnie ją do końca ale drugi raz nie kupię.
Bubel nad bublami to mini gąbeczki z firmy Donegal. Tak twarde, że nie potrafiłam się nimi malować. Poszły do kosza i na pewno nie kupię ponownie i zdecydowanie nie polecam!



Pasta do zębów Sensodyne Odbudowa i ochrona, to pierwsza pasta którą tu pokazuję chyba albo druga, bo pasta to pasta, wszystkie są ok, natomiast ja od pewnego czasu mam problem z wrażliwymi zębami i to jedyna pasta, która działa. Jest super i jeżeli szukacie pasty, która naprawdę Wam pomoże, to polecam dokładnie tą. Tylko nie liczcie, ze zacznie działać po tygodniu. Ja zużyłam chyba z 3 opakowania i dopiero zaczęło być lepiej, no i jak się przestanie nią myć, to po tygodniu lub dwóch problem wraca, ale ulga gdy nie bolą zęby w zetknięciu z czymś zimnym lub ciepłym jest tego warta.

Antyperspirant Lady Speed Stick lubię i wracam.
Szampon Batiste, musi być. Wszystkie zapachy lubię i zmieniam je w zależności od tego, który jest w promocji.
Płyn micelarny z Garniera to mój ulubieniec od kilku lat. Zawsze mam zapas i to najlepszy płyn micelarny. Nie zmieniam go i też nie testuję innych:)
Pomadka peelingująca z Sylveco lubiłam ale po dłuższym czasie obrzydł mi się jej smak i zapach. Póki co nie wrócę ale jeżeli Wam zapach nie przeszkadza to one bardzo dobrze nawilża i peelinguje.
Dwa kremy do rąk z firmy Palmers. Bardzo je lubię. Ten kokosowy jest moim najmniej ulubionym. Zdecydowanie najbardziej przypadł mi do gustu waniliowy, którego tu nie ma. Ale te dwa również były w porządku. Dla mnie gdy mam ekstremalnie suche dłonie są za mało nawilżające ale w takiej codziennej pielęgnacji sprawdzają się dobrze.

I to tyle. Trochę się tego nazbierało:) A Wy co zużyliście? Znacie, któreś produkty z moich zużyć?

1 komentarz :

  1. Ja stawiam na Ziaja. Ma B dobre kremy do twarzy, rąk serum pod oczy, szampon i intima wszystko oczywiście 50+. Moje wyprawy do sklepu firmowego kończą się duuuuzymi zakupami. Mąż też korzysta z kilku i jest zadowolony a trzeba zaznaczyć za ma B delikatną i wrażliwą skórę.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za poświęcony czas. Każdy komentarz czytam i staram się na niego odpowiedzieć.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.