Recenzje kosmetyków

Świeca do masażu Biolove pomarańcza i wanilia. Relaks w wannie inaczej.

 

 

 

 

 

Już jakiś czas temu otrzymałam całą paczkę kosmetyków Biolove do testowania i z wielką przyjemnością dziś piszę dla Was recenzję tego produktu! Świeca do masażu biolove to zdecydowanie produkt warty uwagi!
Gdy tylko pojawiły się te świece w ofercie biolove bardzo chciałam ich spróbować i jestem oczarowana.
Ale od razu lojalnie uprzedzam. Jeżeli nie lubicie tłustej warstwy na swojej skórze, ta świeca nie będzie dla Was.

Świeca do masażu Biolove zalety!

Ale zacznę od tego co w niej najlepsze. Jestem wielbicielką wszelkich świec, dlatego połączenie świecy i olejku do masażu w jednym, jest dla mnie połączeniem w 100% trafionym.
Zapach pomarańczy i wanilii jest wspaniały, jednocześnie orzeźwiający i otulający.
Świecę wystarczy zapalić przed kąpielą, a po wyjściu spod prysznica lub z wanny, zaaplikować delikatnie ciepły olejek na ciało. Można o to poprosić drugą połówkę lub też wmasować olejek samodzielnie w rejony ciała, które potrzebują solidnego nawilżenia.

Tak jak wspominałam, olejek zostawia bardzo tłustą warstwę na ciele, więc jest do stosowania wieczorem gdy wskakujemy w piżamkę. Rano nadal ta warstwa jest wyczuwalna na skórze, więc ma się wrażenie dobrze nawilżonej skóry, co ja akurat bardzo lubię.

Jak widzicie, moja świeczka jest lekko podziobana ale tylko dlatego, że hojnie ją sobie aplikuję. Jeżeli chcecie tego uniknąć, stopiony wosk można wylać bezpośrednio na ciało lub też rękę. Ja szczególną uwagę przy wmasowywaniu produktu zwracam na kolana i łokcie, które w lato aż się proszą o solidną dawkę jakiegoś oleju.
W składzie mamy głównie masło shea i olej kokosowy, więc świeczka daje naprawdę uczucie intensywnego nawilżenie i regeneracji, a także odprężenia.

W ofercie sklepu Kontigo mamy jeszcze dwa zapachy tych świeczek: zieloną herbatę oraz piżmo. Nie powiem, że nie chciałabym ich spróbować. Szczególnie kusi mnie zielona herbata.

Co myślicie o takiej formie relaksu? Próbowaliście tej świecy do masażu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *